Rozmowa z Prorektorem ds. Studenckich

Drozdziel - fot
  1. Jaką najtrudniejszą decyzję podjął Pan w trakcie sprawowania swojej funkcji?

Najtrudniejsze decyzje jakie podejmowałem były związane z odmową przyznania stypendiów, zapomóg. Nie są one łatwe, ponieważ za taką decyzją stoją ludzie, ich oczekiwania. Nie zawsze mogę podjąć decyzję pozytywną, ponieważ jestem zobligowany do przestrzegania przepisów. To one czasami zabraniają Prorektorowi, który musi stać na straży prawa, podjęcia innej decyzji, jak gdyby kierował się sercem.

  1. Wcześniej pełnił Pan funkcję Prodziekana ds. studenckich na Wydziale Mechanicznym. Jak się Panu współpracuje ze studentami i jak ocenia Pan dzisiejszą młodzież?

Pracuję z młodzieżą od 1 października 1992 r. Te ostatnie 8 lat, podczas których pełniłem funkcje Prodziekana ds. studenckich i ogólnych Wydziału Mechanicznego, jest tylko fragmentem dłuższego okresu pracy na Politechnice. Przebywając z Wami, młodymi ludźmi, którzy mniej więcej mogliby być moimi dziećmi, nie czuję się człowiekiem starym, czuję się młodym, dojrzałym i pełnym energii. Co prawda ta energia pod koniec dnia gaśnie, ale na początku pozwala funkcjonować w pełni.

  1. Czy będąc studentem planował Pan pracę na uczelni czy może decyzja zapadła już po skończeniu studiów?

Przypominam, że ja studiowałem w systemie jednostopniowym, studia trwały 5 lat.
O tym, że pozostałem na uczelni zadecydował tak naprawdę ostatni rok, a dokładnie ostatni semestr – 10. Przez cztery lata studiów nie miałem takich planów. Kończyłem studia na początku lat dziewięćdziesiątych i planowałem założyć własną firmę. Tak się złożyło, że pewne czynniki o których pozwolicie, że tutaj nie będę mówił, zadecydowały o tym, że zapałałem chęcią pozostania na uczelni. Tak przy okazji, wczoraj miałem dyskusję z córką o tym ile wynosiły moje pierwsze pobory. Chcę powiedzieć, że 1 października JM Rektor – ś.p. prof. Krolopp – przyznał mi 2 mln zł, potem Pan Dziekan – ś.p. prof. Weroński – wyrównał w grudniu do 2 600 00 zł.

  1. Co przekonało Pana do studiowania na Politechnice Lubelskiej?

Wybór, że pójdę na studia techniczne zapadł już podczas wyboru liceum ogólnokształcącego. Skończyłem 8-letnią podstawówkę i poszedłem do liceum wybierając profil matematyczno- fizyczny, co ukierunkowało mnie na późniejszy wybór uczelni technicznej. Aczkolwiek w klasie, do której uczęszczałem, na 30 osób 15 z nich zostało lekarzami. Kwestia wyboru uczelni była wtórną sprawą, zawsze bliżej „koszula ciału”. Tak naprawdę odległość Wydziału Mechanicznego od domu moich Rodziców wynosi 3 minuty piechotą.

  1. Czy uważa Pan, że studia na Politechnice Lubelskiej były łatwiejsze kiedy Pan studiował, czy dzisiejsi studenci mają pod tym względem lepiej?

Droga Młodzieży, jak ja studiowałem mieliśmy w ciągu 5 lat studiów prawie 5 tys. godzin. Mieliśmy zajęcia codziennie. Było to ok. 6-7 godzin dziennie. W tej chwili zajęć liczbowo jest nieco mniej, co nie znaczy, że poziom studiów się obniżył. Problem polega na tym, że przez te ostatnie lata technika tak poszła do przodu, że wymagania dla współczesnego inżyniera są większe niż były w moim przypadku. Dlatego ciężko jest porównać kto miał ciężej, kto miał lżej. Mogę powiedzieć, że zawsze studia techniczne są studiami najcięższymi – ale muszę
tu wspomnieć swoją małżonkę Olę – z wyłączeniem medycyny.

  1. Był Pan dobrym studentem?

Byłem studentem cierpliwym. Po pierwsze chodziłem na wszystkie zajęcia objęte planem
i programem studiów, bez względu czy odbywały się one o 8.00 czy o 15.00. Miałem notatki z tych wykładów. Co prawda były one nieczytelne dla moich kolegów – to kwestia charakteru pisma. Pojęcie „bycie dobrym” i „bycie złym” jest pojęciem względnym w tym przypadku, ale starałem się być studentem jak najlepiej potrafiłem.

  1. Zdarzyło się Panu kiedyś wyrzucić studenta z egzaminu za ściąganie?

Nie raz, nie dwa, nie trzy. Przy czym grałem zawsze fair, uprzedzałem, że niegodne zachowanie nie będzie tolerowane. Należy tutaj dodać, że tematy na zaliczenie lub egzamin podawałem
do publicznej wiadomości ze znacznym wyprzedzeniem.

  1. Jakie ma Pan rady dla studentów na nowy semestr?

Przede wszystkim podejść do tego systematycznie. Wiedzy nie da się przyswoić w jeden dzień tuż przed egzaminem. Jeżeli będziecie systematycznie powtarzali, przygotowywali się krok po kroku, po 15, 20 minut dziennie z określonego przedmiotu, to dzień przed terminem zaliczenia lub egzaminu powtórka zajmie tylko 15 minut. Jeżeli będziecie to robili tuż przed, to nie zawsze skończy się to sukcesem. Inżynier to taki zawód, który opisuje pewne procesy w sposób uporządkowany. Prosiłbym Was, żebyście byli cierpliwi, systematyczni i uporządkowani.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *